środa, 19 sierpnia 2015

Reakcja na Rainbow Factory ~ Naty


Siemka, to znowu ja :)
Buhahahahahaha.

A więc, zabrałam się za napisanie reakcji na kolejny fanfic, większości pewnie bardzo dobrze znany. Tak, mowa tu o Rainbow Factory. Cóż, widziałam go już dawniej, ale dzisiaj jakoś zachciało mi się go przeczytać. Oto moja reakcja ^^ Zapraszam.

Link do polskiej wersji ff, tłumaczonego przez Rocky'ego z bloga For Glorious Equestria: [KILK]
Na końcu znajduje się Nieoficjalna Oficjalna Scena Końcowa Rainbow Factory 
i dwa dodatkowe zakończenia.
Piosenka, którą inspirował się autor: [KLIK]

Fanfic jest opowieścią dość brutalną, jak to wszyscy mawiają, więc czytacie na własną odpowiedzialność. :)
(Żeby nie było, że nie ostrzegałam)

       Dobra, wszystkie pierdołki załatwione, więc przejdźmy do mojej reakcji. Fanfic oczywiście pokazał mi nie kto inny, jak Pony Writer. Historia opowiada o tajemnicach fabryki, w której produkuje się tęczę. Akcja dzieje się kilka lat po wydarzeniach z serialu. Już prawie dorosła Scootaloo, główna bohaterka fanfica, razem ze swoim przyjacielem Orionem, przystępuje do ostatecznego egzaminu w Szkole Latania. Kucyki, którym uda zdać się test, zostaną pełnoprawnymi pegazami z obiecującą przyszłością. Jednak te, którym się to nie uda zostają poniżane, znienawidzone i wypędzone z Cloudsdale. 
       Co tak naprawdę dzieje się z "bezwartościowymi" pegazami? Trafiają do miejsca skąd nie ma ucieczki. Czy Scootaloo i jej przyjaciel podołają wymaganiom testu? Oczywiście, że nie, inaczej nie byłoby fanfica xD Co będzie działo się w "Rainbow Factory"? Przeczytajcie sami ;)

       Ech, pewnie teraz liczycie, że opowiem Wam, jak to nie mogłam patrzeć na jedzenie przez dwa dni po przeczytaniu "Rainbow Factory". Cóż... nie do końca tak było. 
       Podchodziłam do tej historii z zamiarem przeczytania czegoś naprawdę "brutalnego", jak to wszyscy mówili. I w sumie trochę się rozczarowałam. Historia fajna, dobrze opisana, ale liczyłam na więcej krwi xD Czytałam to po zjedzeniu pierogów i bardzo w żołądku mi się nie przewracało xD Dwa razy się nawet zaśmiałam. ;D
       Opowiadanie jest dość szczegółowe, jest dużo opisów, przy których autor nie szczędził słów (przyznaję się, niektóre pominęłam). Czasami po prostu za bardzo się ciągnęło, jak dla mnie. Ale kiedy akcja zaczyna się rozkręcać, zaczyna być fajnie ;D Przyznaję, serce mi trochę waliło, jak czytałam niektóre sceny. Nawet myślałam o tych pierogach, które zjadałam xD Opowiadanie trzyma w napięciu i jest bardzo dobrze napisane. Dopracowane do perfekcji. Jednak moja reakcja jest taka, że spodziewałam się ciut więcej masakry. Mimo to fanfic odbieram jak najbardziej pozytywnie, jak dla mnie 7/10 ^^

      Historia ma trzy oficjalno-nieoficjalne zakończenia. Chyba żadnego nie mogę nazwać Happy Endem, chociaż w jednym z nich (uwaga, teraz mały spoiler) Scootaloo ucieka z Fabryki i uchodzi z życiem. Jednak trauma nie opuszcza jej już do końca. Mi osobiście najbardziej podoba się pierwsze zakończenie. 

       I to chyba tyle na temat Rainbow Factory. Gdybym miała go porównać do np. Masakry w Sweet Apple to tęczowy fanfic wypadł gorzej. Ale tak jak mówiłam, 7/10, świetne opisy, super napisane dialogi i przede wszystkim niezastąpiona fabuła. :)
       Pozdrowionka i cześć :)

Naty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz