wtorek, 25 sierpnia 2015

Fanfic by Naty


       - Lalalala, nie słucham cię! - krzyknęła Rainbow Dash zatykając uszy i uśmiechając się szeroko.
- Zamknij tę głupią mordę i sfruń tutaj!!! - wrzasnęła Rarity.
- Co? Nic nie słyszę! - Rainbow latała w prawo i w lewo, dalej zatykając sobie uszy.
- Kurwa, jak ci zaraz wpieprzę to się nie podniesiesz, Rainbow, przysięgam!
- Coooo mówisz?
- Dobra, skoro tak chcesz, to tak będzie - mówiąc to Rarity zmrużyła powieki.
Już po chwili jej róg zaświecił się. Zatrzymała Dashy w powietrzu, po czym szarpnęła za skrzydła i ściągnęła pegaza na ziemię. Następnie sięgnęła po sznurek i nie czekając długo związała nieposłuszną przyjaciółkę.
- No - mruknęła zadowolona, kiedy Rainbow nie mogła się ruszyć.
Wtedy do pokoju weszła Sweetie Belle ze znudzonym spojrzeniem. Ożywiła się, gdy zobaczyła zamieszanie. Rarity, widząc siostrę w pokoju, zachichotała słodko.
- Eheh, Sweetie, co tu robisz, kochana? - uśmiechnęła się.
- Nie uszyjesz mi żadnej sukienki! - wrzeszczał niebieski kucyk wiercąc się na fotelu.
- Eeee, Fluttershy przyszła - rzuciła Sweetie Belle ze zmarszczonymi brwiami.
- Okey, zaproś ją tu. A ty nie chcesz zostać?
- Nie, gram w CS'a.
Mały kucyk wycofał się pośpiesznie, a Rarity wzruszyła ramionami. Wtedy do pokoju zaglądnęła Fluttershy.
- Cześć, nie przeszkadzam? - spytała cichutko.
- Nie, kochana, wejdź.
- Właściwie to chciałam zapytać, czy jeśli nie miałybyście czasu, to czy nie mogłybyście mi może pomóc w sprzątaniu domku? - uśmiechnęła się nieśmiało.
Rainbow i Rarity zamrugały oczami z niezrozumieniem. Dopiero po chwili biały kucyk odpowiedział pierwszy.
- Jasne! Tylko odwiążę Dashy. Tym razem wygrała tę rundę, urocza - zachichotała. - Och, uwielbiamy się tak bawić, rozumiesz.
Fluttershy niepewnie pokiwała głową. Rainbow, oswobodzona z sideł, poderwała się do lotu.
- No, pokażcie mi ten bałagan! - zakrzyknęła i wyfrunęła przez okno, rozbijając szybę.
- Oj, ostrożnie! - jęknął żółty pegaz i pogalopował w kierunku swojego domu.
Natomiast niezadowolona Rarity zmrużyła wściekle powieki.
- Jeszcze cię dorwę, ty mała, niebieska dziwko.

       Po chwili trójka kucyków znajdowała się już pod chatką Fluttershy. 
- Oj, ostrożnie - powtarzała ciągle klacz. - Troszkę wolnej...
Rarity stanęła na środku pokoju i rozejrzała się uważnie. Następnie schyliła głowę aż do drewnianej podłogi i czujnym okiem obejrzała panele.
- Nie widzę zbytnio kurzu, chociaż czuję taki delikatny posmak brudu... 
- Eee, przesadzasz, Fluttershy - zaczęła Rainbow.
Żółty kucyk niepostrzeżenie zamknął drzwi na klucz. Następnie odwrócił się i spojrzał z przerażeniem na przyjaciółki.
- Nie widziałyście najgorszego... - szepnęła prawie niesłyszalnie. 
- Tu nie ma nic do sprzątania. Po co nas tu ściągnęłaś?
- Właśnie, po co? Mogłybyśmy dokończyć zabawę, prawda, Rainbow?
Niebieski kucyk tylko zdmuchnął grzywkę z oczu.
- Fluttershy, nie obraź się, ale jesteś beznadziejna. Następnym razem, proszę, nie trać mojego czasu - Rarity spojrzała na swoje kopytko.
Natomiast w głowie żółtego kucyka kotłowały się wszystkie myśli. Fluttershy zatkała uszy kopytami. "Jesteś beznadziejna, okropna, zła. Nie trać czasu. Nie zasługujesz na naszą uwagę. Jesteś gorsza.". Słowa odbijały się jak echo.
- Koniec! - wrzasnęła nagle. - Cicho, wiem co robić, zamknij się!
Następnie usiadła, popatrzyła tempo na przyjaciółki i zamrugała kilka razy powiekami, jakby nie wiedziała gdzie jest.
- Moje drogie, bałagan jest w piwnicy - mruknęła, uśmiechając się słodko.
- Okeeey - powiedziała lekko zszokowana Rarity - Więc chodźmy tam. 
- Yeah, chodźmy! - zawtórowała jej Rainbow.
       Fluttershy uchyliła klapę w podłodze i kazała przyjaciółką iść przodem. Kiedy Rarity i Rainbow schodziły w ciemność ona uśmiechnęła się i zachichotała szyderczo. Następnie poszła za nimi, zamykając wyjście.
- Fuuuj, co to za smród! - Rarity zakryła nozdrza kopytkiem, kiedy znalazły się w piwnicy. 
- Nic nie widzę! - krzyknęła Rainbow. 
W piwnicy panowała kompletna ciemność. Nagle oba kucyki poczuły silny uścisk na ich szyjach. Coś zimnego i ciężkiego zatrzasnęło im się w okolicy karku. W jednej chwili w całym pomieszczeniu zapanowała jasność. Kucyki zmrużyły oczy od blasku. Gdy odzyskały ostrość widzenia dostrzegły Fluttershy, z szyderczym uśmiechem, stojącą przy włącznikiem światła. Zaraz potem zobaczyły ogromne, żelazne kajdany zaciśnięte na ich szyjach. Rozejrzały się dookoła. Na całej powierzchni podłogi, która byłą pokryta białymi kafelkami leżały zwłoki małych zwierząt. Królików, wiewiórek, myszy, szczurów, ptaków i innych. Rainbow poczuła coś miękkiego pod kopytkiem. Uniosła lekko nogę i zobaczyła różową papkę przyklejoną do jej podkowy, która była połączona jakby cienkim, czerwonym sznureczkiem z resztą ciała małego gryzonia. Skrzywiła się, wystawiając język na wierzch. Następnie potrząsnęła lekko nogą strzepując fragmenty czyjegoś mózgu z podkowy.
- Fluttershy, co się tutaj dzieje?! - krzyknęła przerażona Rarity.
- Radziłabym się nie wiercić - mruknął żółty kucyk w kierunku Rainbow, która próbowała ściągnąć zatrzask. - W tej konstrukcji są zamontowane metalowe kolce, które wbiją się wam do gardła, jeśli nie będziecie się słuchać.
Raibow Dash spojrzała na przyjaciółkę z zaskoczeniem, które po chwili zamieniło się w wściekłość.
- Ty mała, przebiegła, wredna... - zaczęła.
- No? Dokończ - uśmiechnęła się z satysfakcją.
Rainbow zamilknęła.
- Fluttershy... - jęknęła Rarity.
Pegaz westchnął.
- Nie jestem Fluttershy. Jestem Bloody Joy. Ta debilka nawet nie wie, że istnieje. W sumie jesteśmy cztery. Plus ona.
Kucyki otworzyła usta, na co Bloody Joy zachichotała.
- Jesteśmy z Fluttershy już od dawna. Ja jestem tą, która wszystko ogarnia i trzyma pod kontrolą. Jest też Mary Wise - ta mądra. Spec od konstrukcji, maszyn i takich tam. Z to Funny Fray to wariatka. Śmieje się z byle czego albo rzuca o byle co. Ale wpieprzyć umie. I jeszcze Weepy, najmłodsza z nas, zapłakana i wiecznie wystraszona. No i Fluttershy. Nieśmiała, niepozorna... Myślałyście, że damy ją tak poniżać? Jest jedną z nas, jesteśmy tu po to, aby ją bronić - Bloody Joy tupnęła kopytkiem.
       Kucyki patrzyły niewidomie na żółtego pegaza. Rainbow Dash wydusiła tylko jedno:
- What da faaaaaaaaa...
- Ma rozdwojenie jaźni - przerwał jej cienki głosik z naprzeciwka.
Niebieski kucyk nie zdążył zamknąć ust po dłuższym "aaa(...)" i spojrzał w stronę skąd dochodził dźwięk.
Zza rogu wyszła Pinkie Pie z fioletowo-żółtymi okularami na nosie i czarnymi wąsami przyczepionymi nad pyszczkiem. Następnie podeszła do wielkiego kołowrotka, przypominającego kilka razy większą zabawkę dla chomika. Wskoczyła do niego i zaczęła biec.
- Teraz najprawdopodobniej was poćwiartuje i przerobi na zupę dla innych zwierząt, bo jest jeszcze jeden poziom w dół.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz